Słaby początek kosztował nas wynik…
W niedzielne przedpołudnie rozegraliśmy kolejne spotkanie ligowe na własnym boisku, mierząc się z zespołem MKS Siemianowiczanka. Mecz zakończył się wynikiem 3:7, a do przerwy przegrywaliśmy aż 1:6.
Spotkanie rozpoczęło się dla nas bardzo źle. Przez pierwsze 20 minut nie potrafiliśmy wyjść spod wysokiego pressingu przeciwnika. Byliśmy niezorganizowani, graliśmy zbyt wolno, a dodatkowo zawodnicy zapominali o swoich pozycjach, przez co tworzył się chaos i gra w „kupie”. Chcąc pomóc sobie nawzajem, skracaliśmy dystanse do tego stopnia, że po odbiorze piłki nie mieliśmy komu jej zagrać. Przeciwnik wykorzystał ten fragment bezlitośnie, zdobywając aż cztery bramki w krótkim czasie. Brakowało nam również podstawowych elementów – tworzenia linii podań, gry z bramkarzem oraz odpowiedzialnych decyzji w okolicach własnego pola karnego.
W 27 minucie Igor Kumor zdobył bramkę dla naszego zespołu, jednak do przerwy rywale zdołali jeszcze kilkukrotnie trafić do siatki i schodziliśmy na przerwę z wynikiem 1:6.
Druga połowa wyglądała już zdecydowanie lepiej w naszym wykonaniu. Zaczęliśmy szanować piłkę, utrzymywać odpowiednie odległości między zawodnikami i dzięki temu przeciwnik nie był już w stanie tak skutecznie pressować. Mimo że nadal pojawiało się sporo chaosu i niedokładności, to zaczęliśmy stwarzać realne zagrożenie pod bramką rywala. W 55 minucie Mateusz Czechowski zdobył bramkę na 6:2, a chwilę później Igor Kumor dołożył swoje drugie trafienie, zmniejszając straty do 6:3. Ten moment dał drużynie wiarę i dodatkową energię do walki.
Niestety mimo kilku kolejnych prób nie udało się zdobyć następnych bramek. W końcówce spotkania rywale ustalili wynik meczu na 7:3.
Był to bardzo wymagający mecz zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym. Zawodnicy musieli zmierzyć się z intensywnym pressingiem przeciwnika, głośnym dopingiem z trybun oraz niekorzystnym wynikiem od pierwszych minut. Najważniejszy wniosek po tym spotkaniu jest jasny – koncentracja zaczyna się już przed meczem i na treningu. To nie jest czas na rozproszenie, lecz na pełne skupienie i przygotowanie do gry. Na pochwałę zasługuje jednak postawa zespołu w drugiej połowie – mimo trudnej sytuacji zawodnicy pokazali charakter i chęć walki do końca.