Dobry start nie wystarczył
W niedzielne przedpołudnie rozegraliśmy wyjazdowe spotkanie ze Śląskiem Demarko Świętochłowice. Mecz zakończył się wysoką porażką 10:2, mimo że po pierwszej połowie to my prowadziliśmy 2:1.
Początek spotkania był bardzo dobry w naszym wykonaniu. Od pierwszych minut graliśmy odważnie, dobrze organizowaliśmy się w obronie i potrafiliśmy tworzyć sytuacje pod bramką przeciwnika. W 10 minucie Mateusz Spendel otworzył wynik spotkania, dając nam prowadzenie 1:0. Chwilę później po strzale Maksa Zegana i rykoszecie od zawodnika gospodarzy padła bramka samobójcza, dzięki której prowadziliśmy już 2:0.
Przez pierwsze 20 minut mecz był pod naszą kontrolą. Z czasem jednak zaczęliśmy grać tak, jakbyśmy za wszelką cenę chcieli jedynie utrzymać wynik do przerwy. Coraz częściej cofaliśmy się pod własne pole karne i oddawaliśmy inicjatywę przeciwnikowi. Warto zaznaczyć, że spotkanie było rozgrywane w bardzo trudnych warunkach pogodowych – wysoka temperatura i upał mocno wpływały na tempo gry. Dodatkowo do dyspozycji mieliśmy jedynie 11 zawodników, podczas gdy gospodarze rotowali dwoma składami co kilka minut. Nie może to być jednak wymówka, ponieważ byli zawodnicy, którzy walczyli i biegali do samego końca.
Niestety w ostatniej akcji pierwszej połowy po błędach w obronie przeciwnik zdobył bramkę kontaktową i do szatni schodziliśmy z wynikiem 2:1. W meczu dwukrotnie zarządzono również przerwy na schłodzenie i nawodnienie zawodników ze względu na warunki atmosferyczne.
Druga połowa rozpoczęła się dla nas najgorzej jak mogła. W 41 i 42 minucie straciliśmy dwie szybkie bramki i nagle to przeciwnik prowadził 3:2. Od tego momentu wszystko zaczęło się sypać. Błędy w obronie, chaos, pressing rywala, strzały z dystansu i brak organizacji sprawiły, że worek z bramkami całkowicie się otworzył. Kolejne gole traciliśmy w 47, 56, 59, 63, 64, 65 i 66 minucie.
W drugiej połowie bardzo widoczne były nasze problemy motoryczne oraz mentalne. Zawodnicy bali się brać odpowiedzialność za grę, brakowało pokazywania się do podań, wsparcia i współpracy. Widać było również brak sił i momentami chęć jak najszybszego zakończenia spotkania zamiast walki o odrobienie strat. To kolejny mecz, który pokazuje, jak ważna jest wytrzymałość, przygotowanie fizyczne oraz odpowiednie nastawienie mentalne.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że drużyna ze Świętochłowic była tego dnia zdecydowanie lepsza. Nasze pierwsze dwie bramki wynikały głównie z ich słabego wejścia w mecz i problemów z organizacją gry w pierwszych minutach spotkania.
Mimo bardzo trudnego wyniku musimy wyciągnąć odpowiednie wnioski i dalej pracować nad naszym rozwojem jako drużyna.