Do żywca po doświadczenie.
Drugi turniej wojewódzki rozegrany został na obiekcie „Koszarawy” w Żywcu. Naszym pierwszym przeciwnikiem był zespół AP Team Gliwice. W mecz weszliśmy odważnie, co dało efekt w postaci strzelonej bramki. Mogliśmy pójść za ciosem, ale brakowało precyzji w podaniach lub chęci współpracy. Przeciwnik wykorzystał naszą niepewność i doprowadził do wyrównania. Od tego momentu to my byliśmy stroną, która nadawała ton grze. Naciskaliśmy przeciwnika pod jego bramką, ale brakowało sprytu lub dokładności przy wykończeniu akcji. Przeciwnik odgryzał się groźnymi kontratakami, ale na bramce Adrian Michalski pokazał dobrą formę. W końcówce spotkania udało nam się wyłuskać piłkę pod bramką przeciwnika i pokonać bramkarza Gliwiczan. Pierwsze turniejowe zwycięstwo stało się faktem.
Drugi mecz w turnieju rozegraliśmy z gospodarzem – drużyną Koszarawy. Przez 20 minut prowadziliśmy równorzędny pojedynek. W końcówce opadamy z sił i tracimy bramki po prostych błędach w rozegraniu piłki lub w kryciu. Wynik byłby zapewne wyższy, ale w obu bramkach świetnie spisywali się bramkarze. Ponownie „Adi” uratował nas przed stratą oczywistych bramek. Jego interwencje zrobiły wrażenie nawet na trenerze gości – Tomaszu Jodłowcu (49-krotny reprezentant Polski).
Trzeci mecz to rywalizacja z GLKS Wilkowice, które miały na koncie dwa zwycięstwa. Ku mojemu zaskoczeniu drużyna przeciwnika weszła na śpiąco w mecz, a my to wykorzystaliśmy. Szybko objęliśmy prowadzenie 3:0. Przeciwnicy strzelają nam bramkę ale my odpowiadamy kolejnym trafieniem. W końcu przyszło zmęczenie turniejem a Wilkowice nacisnęły nas mocniej. Strzelają nam dwie bramki, mimo bardzo dobrej postawy naszego bramkarza Olka Paluszkiewicza. Bronimy się trochę dramatycznie, ale dowozimy do końca zwycięstwo.
Nie był to nasz świetny występ, ale wykorzystaliśmy swoje dobre momenty w grze, co dało nam dwa zwycięstwa. Z Żywca wywozimy bagaż doświadczeń i z niecierpliwością czekamy na następny turniej, którego będziemy gospodarzem.