Nie tak się zapowiadało…
W niedzielne popołudnie zmierzyliśmy się na wyjeździe z zespołem UKS AP Champions Katowice. Spotkanie zakończyło się wynikiem 7:2 dla gospodarzy, a do przerwy przegrywaliśmy 3:1.
Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla naszej drużyny. Po kilku chaotycznych sytuacjach Tymek Porydzaj otworzył wynik spotkania, zdobywając bramkę na 1:0. Trafienie dodało naszym zawodnikom pewności siebie, dzięki czemu przez pewien czas skutecznie pressowaliśmy rywala i utrudnialiśmy mu wyjście z własnej połowy. Niestety przeciwnik szybko odpowiedział i doprowadził do wyrównania.
Po tym fragmencie gra się uspokoiła, jednak zaczęła układać się pod dyktando gospodarzy. Pierwsza połowa była bardzo chaotyczna – pojawiło się dużo strat, niedokładnych podań i przyjęć oraz przypadkowych wybić piłki. Pod koniec tej części gry Championsi wykorzystali nasze błędy i po kontrataku objęli prowadzenie 2:1, a chwilę później podwyższyli wynik na 3:1.
Drugą połowę ponownie rozpoczęliśmy dobrze. Po faulu na Mateuszu Spendlu nasz zawodnik popisał się kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego, trafiając w samo okienko i zdobywając bramkę na 3:2. Niestety był to moment, po którym inicjatywę całkowicie przejęli gospodarze. W kolejnych minutach po naszych błędach w obronie i skutecznych kontratakach rywale zdobywali następne bramki, ustalając wynik spotkania na 7:2.
Z tego meczu płynie jasny wniosek – wszystko zaczyna się na treningu. Jeśli nie pracujemy na nim na 100%, odpuszczamy lub brakuje koncentracji, to przekłada się to bezpośrednio na grę w meczu. Musimy być skupieni i zaangażowani przez cały czas, nawet mimo zmęczenia. Na pochwałę zasługuje jednak postawa zespołu za walkę – mimo niekorzystnego wyniku mecz momentami był wyrównany, intensywny i pełen zaangażowania.