Walka, walka, walka.
Wartościowy sparing rozegraliśmy ze Spartą Katowice. Rywal wymagał od nas zaangażowania, a kiedy brakowało nam ochoty do walki to nas punktował. Początek meczu to adaptacja do warunków boiskowych i przewaga Katowiczan. Kilka słupków i dobre interwencje Adriana Michalskiego w bramce sprawiały, że Sparta nie wychodziła na prowadzenie. Po opanowaniu emocji zaczęliśmy zagrażać bramce przeciwnika a motorem napędowym Był Marcel Sówka, Leon Brzeżański i Czarek Sowa. Byliśmy skuteczni pod bramką przeciwnika i zyskaliśmy przewagę. Po zmianie na bramce dobrą formę potwierdził Olek Paluszkiewicz. Spartanie dążyli do wyrównania i osiągnęli swój cel, strzelając nam kilka bramek w końcówce. Nie było w tym przypadku. Na taki przebieg tej części meczu wpływ miała nie tylko dobra gra zawodników z Katowic, ale i brak zaangażowania w grę obronną niektórych naszych zawodników. Zespół jest tak słaby, jak najsłabsze jego ogniwo. Każdy zawodnik powinien dawać z siebie 100 % nie tylko wtedy, kiedy ma piłkę, ale również wtedy, gdy o tą piłkę trzeba powalczyć.